Ciemno było, ciemno będzie...

Ciemno było, ciemno będzie...

A gdy już dzisiaj zjedziecie do domów, to na część z Was czeka niespodzianka – po raz kolejny w tym miesiącu i na przestrzeni ostatniego roku ustawicie swoje elektroniczne budziki i kuchnie gazowe.
Przy odrobinie szczęścia wszystko będzie ok. z piecem gazowym, rybki też nie powinny były zbytnio ucierpieć. Stąd odpowiadając w tym miejscu na post „ Ciemno” sąsiedzkiego portalu alekasndrów.warszawa.pl już nie apeluję, a ogłaszam alert dla prądu– Siła wiatru to tylko 9 m/s ( wieczorem będzie już 6 m/s) a my mamy znów kłopoty z zasilaniem w en. elektryczną, szkoda, że tylko niektórzy...

Żalu, że tylko niektórzy są wybrani przez los użyłem przewrotnie, ale to prawda, bo brak prądu w Aleksandrowie to wyjątek, a nie norma i dotyka głównie tych zasilanych 5-cio kilometrową linią z Wiązownej, nie dotyczy tych, którzy zasilani są z linii wybudowanej w latach 90-tych ub. wieku od strony Michalina i większości klientów RWE. Trzeba oddać jednak PGE, że w ostatnim roku starała się zminimalizować wypadki nieplanowanych wyłączeń, ale zrobiła to najtańszym kosztem robiąc barbecue w pobliskim lesie, ale trudniej jest to zrobić na prywatnej ziemi i w ogródku. Napisałem – najtańszym kosztem, bo przez ostatnie lata tj. od październikowego Armagedonu w 2010 roku tj. 3 dni bez prądu za sprawą śniegu, który spadł zbyt wcześnie ( i ponownie powtórzono ten wynik od 6 do 8 sierpnia 2011, gdy nadeszła burza) nie stało się nic lub prawie nic – jeśli nie liczyć obietnicy ukończenia projektu nowej linii do 2015 roku i jej realizacji do 2017 roku. Zupełnie inaczej zareagował wówczas stołeczny operator, który jeszcze w grudniu 2010 roku wyłonił wykonawcę prac związanych z instalacją 27 punktów rozłącznikowych sterowanych radiem. Tego typu rozwiązania zna i stosuje PGE, ale najchętniej w RE Ostrołęka i Siedlce. Takie rozwiązanie zapobiega takiej odpowiedzi jak ta ( Nowy Rok, poprzednia dekada XXI w. - 5 h bez prądu) – „panie, nie wiem, kiedy bo do przejścia mamy niemal 15 km linii”. Zastosowanie tego typu aparatów pozwala o wiele dokładniej wskazać uszkodzony fragment linii.

Jestem przekonany, że „braki” będą stopniowo dotyczyły coraz mniejszej grupy aleksandrowian i nie dlatego, że PGE stanie na wysokości zadania, ale dlatego, że wszyscy nowi będą osiedlali się coraz głębiej na terenach dziś niezurbanizowanych i tam nie wypada już rozstawiać słupów z pajęczyną przewodów, a jeśli już nie będą to instalacje ziemne, to napowietrzne wykonane tak, że wiatr 12 m/s nie będzie wywierał na nie żadnych negatywnych skutków. Nie próżnuje też RWE wchodząc coraz dalej w tereny należące do PGE i w przeciwieństwie do PGE, stołeczny operator dostrzega negatywny PR związany z przerwami prądu – w tym celu wybudował stację WN w Międzylesiu, kłody administracyjne nie pozwalają im na wybudowanie tego typu stacji w Falenicy. I o ile technologię GIS RWE stosuje „od zawsze”, o tyle PGE jak dotąd może pochwalić się jedną taką aplikacją – w Pruszkowie, bo to technologia rozwijana w miastach, a nie na wsiach.

Tu warto wrócić do apelu autora tekstu „ Ciemno” – otóż taka z nas stolica, jak z koziej d... trąba, ale nawet nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, że na przestrzeni lat nie spotkałem się z ani jedna interpelacją radnego/radnych, z ani jedną inicjatywą UD, aby nam pomóc. Zawsze to była szarpanina ( i -nie chcę powiedzieć, że tylko moja) jednostki - bo nawet, gdy trzeba było podpisać pisma, okazywało się, że ludzie się bali nie tylko podpisać, ale nawet otworzyć drzwi. Ponadto – budowa linii, odwodnienie to po prostu klasyka – bo jedni i drudzy mówią – nie ma zgód ( o jak dobrze, nie musimy brnąć dalej), ale też fakt, że sami sobie nie chcemy pomóc, bo „mnie nie zalewa”, bo „ja mam prąd”. I tym również musimy tłumaczyć to, że nadchodząca Wigilia może być bez prądu.

Dziś już nie ma RE Otwock, jest RE Mińsk Mazowiecki z posterunkami w Otwocku i Garwolinie, a tym samym siłą nacisku na dyrektora Rejonu jest prawie żadna, bo czy w ogóle wie, gdzie ten Aleksandrów?
Mniej więcej trzy lata temu, gdy scalenie grupy PGE Dystrybucja stało się faktem z siedzibą w Lublinie, zastanawiano się, że oddziału warszawskiego nie należy rozwiązać, wprowadzono program naprawczy, dziś jest to już program modernizacyjny, bo słowo „ naprawa” sugeruje, że coś działa źle, wadliwie...

UD stara się trzymać z boku – bo przecież i tak ma sporo zmartwień, a nikt z władz tu nie mieszka, więc czasami można jedynie liczyć na lokalną gazetę, na radnych nie ma co, bo elektorat i tak wybierze. PGE Dystrybucja od czasu do czasu organizuje przetargi na poziomie grupy na dostawy aparatury – Warszawa zwykle nic nie potrzebuje.

I takie są fakty, co zatem robić?
Niektórzy podjęli decyzję o sprzedaży, ale czy mając bez mała 3 mln. złotych w kieszeni ktoś się skusi na Warszawę kategorii D? Można starać się wybić na niezależność – fotowoltaika, mały wiatrak, solary lub już niedługo przydomowe magazyny energii. Dziś jednak pozostaje tylko dobry agregat i instalacja w ”pół -automacie”. Oczywiście większość będzie nadal skazana na niemoc PGE, która wraz ze zmiana klimatu będzie coraz bardziej widoczna.

Zmiana dostawcy pradu nic nie pomoże, bo sieci nie zmienimy. To co nas dzieli od RWE to 50 m na Złotej Jesieni rozpietej linii, ale przecież jesteśmy rozwojowi, a więc nie do oddania:(.

f_a

*
Zdjęcie pochodzi z sąsiedzkiego portalu:)