Godzina wychowawcza...

Godzina wychowawcza...

Gdy trzydzieści lat temu w naszym kraju nastąpiła zmiana ustroju polityczno-gospodarczego nikt zapewne nie brał pod uwagę możliwości wystąpienia takiego zdarzenia jak to w Gdańsku, w trakcie finału WOŚP. Po zabójstwie prezydenta Gdańska następny tydzień po tragedii, w tzw. głównym nurcie mediów, był poświęcony znalezieniu odpowiedzi na pytanie dlaczego dla tego doszło? Być może najwłaściwszą odpowiedź podała p. Anna Dymna wskazując na konieczność powrotu do zapomnianego słowa: SZACUNEK …dla drugiego człowieka, odmienności poglądów, pisanego i wypowiadanego słowa...

*

W szkołach mają mieć miejsce specjalne godziny wychowawcze, to spróbujmy również i my ...

Szkoła…

W czasach PRL-u klasy w szkołach były liczne, a nawet bardzo. Sam chodziłem do klas liczących od 31 do 37 uczniów. Nauczyciele z tak licznymi klasami sobie radzili, wszyscy zarabiali niewiele, a nauczyciele nie byli tu wyjątkiem, jednak w tamtym okresie nie było głosów, że do szkół idą nieudacznicy, chociaż już wtedy aktualne było to życzenie : „ Obyś cudze dzieci uczył”. Nowa Polska to różne formy szkolnictwa dedykowane nowym klasom społecznym i zasobności ich portfeli, chociaż zdarzają i takie chwalebne przypadki gdy zamożni rodzice ( przedsiębiorcy) zupełnie świadomie posyłają swoje pociechy do szkół państwowych, a nie tych elitarnych. Kolejne reformy w oświacie nie przyniosły ani wzrostu dochodów pedagogów, ani nie odbudowały szacunku do tej grupy zawodowej.

W szkołach poza robiącymi zawrotną furorę korepetycjami ( ale z obowiązującą zasadą: nie dawaj ich uczniom, których uczysz na etacie) pojawiła się nowa grupa uczniów wspierana przez swoich bezkrytycznych rodziców gotowych pisać do kuratorium, ministra i straszyć zwolnieniem nauczyciela z pracy. Ci uczniowie określani są przez swoich wychowawców, że są z… ABW ( Absolutny Brak Wychowania) – odzywanie się per „ty” do nauczyciela, lekceważenie wyrażane podczas rozmowy siedzeniem lub trzymaniem rak w kieszeniach… Po czym można poznać, że dzieciaki sąsiadów dorastają? Po tym, że już nie mówią nam „dzień dobry”, podczas gdy kiedyś „darły” się już z odległości kilkunastu metrów. Nauczyciele to jedna z grup zawodowych, która w ostatnim trzydziestoleciu straciła najwięcej – zawód nie cieszy się prestiżem, a od zarabiających płacę minimalną trudno spodziewać się czegoś ponad „podstawę programową”.

Ręka w kieszeni, czapka na głowie…

Zgoda, powyższe nie jest li tylko naszą domeną, ale ponieważ „małpujemy” USA, to takie postawy szybko się przyjmują…
- Siedzę, gdy kobieta stoi
- Witam się z ręką w kieszeni
- Wygłaszam mowę z ręką w kieszeni
- Przez aptekę, szkołę, biuro paraduję w czapce, chociaż często na ścianie wisi godło lub krzyż
- W knajpie, w fast-food jem w czapce, bo tak jest cool i jestem wyluzowany
- Pcham się do drzwi zapominając, że zawsze to wychodzący mają pierwszeństwo ( I nie ważne jakiej płci i w jakim są stanie ( tu: błogosławionym)
- Starsza osoba, kobieta w ciąży (w środkach komunikacji miejskiej) – a niech stoją – kupiłem przecież bilet i mam prawo siedzieć…

To tylko kilka i to mniej bulwersujących zachowań z jakimi na co dzień przychodzi się nam spotykać.
Punktualność, dane słowo, termin otrzymania informacji zwrotnej – nie istotne, przecież szacunek i honor przeszły do lamusa. Uczestnicząc w imprezach i przedstawieniach na szczeblu małych społeczności i ośrodków centralnych nie pamiętam, kiedy jakieś wydarzenie zaczęło się punktualnie. Dobrym przykładem jest też ogłoszenie o sprzedaży samochodu – zainteresowani umawiają się nie przyjeżdżając, obiecują zadzwonić, nie dzwonią, podobnie rzecz się ma z rekrutacjami nie tylko w małych firmach, ale i filiach światowych korporacji.

6.30 rano…

Nie raz i nie dwa jadąc służbowym autem do pracy widziałem kolejkę pacjentów okupujących wejście do przychodni, aby dostać się do lekarza. Ci z nas stojący na deszczu i mrozie mają prawo czuć się gorszymi od tych, którzy mają wykupiony abonament w prywatnych konglomeratach medycznych. Podobnie rzecz się ma ze szpitalami, w których już zwykle spotykają się pacjenci firmowych benefitów i POZ-ów. W szpitalach można nabrać dystansu do własnych sukcesów i nauczyć się pokory wobec życia. Co dziwniejsze mimo postępu technologicznego, cyfryzacji, wszyscy, którzy są np. danego dnia zapisani na kolonoskopię mają stawić się na jedną i tą samą godzinę, po stosownym „przygotowaniu”. Przed godziną 15-stą okazuje się jednak, że jedną lub dwie osoby będą musiały wrócić do domu i zjawić się nazajutrz.

Z komputeryzacją nie lepiej jest na posterunkach Policji, która już jako jedna z ostatnich instytucji w kraju posługuje się faksem. W Australii 97 % spraw administracyjnych można załatwić przez internet, podczas gdy w Wawrze zgłoszenie kradzieży tablic rejestracyjnych wymaga odwiedzenia dwóch komisariatów i poświecenia 4 godzin na sprawę, która z automatu jest umarzana, a 6 stron wypełnionych przez funkcjonariusza ląduje w koszu. W tych i innych sytuacjach odczuwamy dyskomfort, złość i zdenerwowanie, doświadczając obojętności, braku empatii, ale też to kolejne grupy społeczne i zawodowe czują się „wyciulane” przez „system”.

Bezzębne państwo…

Dwóch ludzi czeka na tzw. upamiętnienie. O jednym będzie mowa niżej, tym drugim jest prawnuk H. Sienkiewicza – Bartłomiej Sienkiewicz za: „…kamieni kupa” i nieduża książkę „ Państwo teoretyczne”. Z jednej strony państwo miało być tanie, z drugiej administracja w ciągu ostatnich dekad wzrosła trzykrotnie, a państwo stało się biedne. Pensje w strefie budżetowej stoją od lat w miejscu lub za całą listą kompetencji dla kandydata na urzędnika urzędu centralnego kryje się pensja 2600 złotych brutto, która po okresie próbnym wzrasta do 2850 złotych. Profesor E. Łętowska porównuje prawo w RP do pajęczyny, gdzie mucha grzęźnie, a byk się przebija.

Więzienie za batonik, 18 lat za niewinność, a z drugiej strony bezkarność różnych grup odwołujących się do tzw. świętości i bohaterów ( a może tylko ludzi z krwi i kości?) narodowych. Ten wstyd po informacji, że dwukrotna mistrzyni olimpijska musiała pracować w sortowni śmieci w UK, aby związać koniec z końcem. Ta bezsilność realnego świata wobec agresji świata wirtualnego.

Szacunek …nie wiem jak obecnie, ale jeszcze niedawno biorąc do ręki amerykańską gazetę nigdy nie można było przeczytać inaczej jak : Prezydent, przywódca USA, gospodarz Białego Domu, Pan …( tu imię i nazwisko zasiadającego w gabinecie owalnym ). A u nas z jednej strony wycieranie sobie ust i „tykanie”, a z drugiej zwracanie się do zaproszonych gości panie ministrze i premierze, chociaż „ ale to już było i nie wróci więcej”. I tak oto Amerykanin osiadły w Lublinie nie może zrozumieć dlaczego w telewizyjnym studio ma miejsce „posiedzenie Rady Ministrów”:)?

Politycy …

Polityka dziś to konto na Twitterze i wieczory spędzane między jednym a drugim studiem telewizyjnym, gdzie oglądalność tym wyższa, im dyskusja mniej merytoryczna a bardziej dosadna i zażarta.

W tym miejscu jest pora o wspomnienie drugiej osoby wartej upamiętnienia – to sp. A. Lepper za słowa o szukaniu Wersalu w polskim Sejmie, którego już od dawna nie ma. Były to zaiste słowa prorocze..
Wszyscy, którzy studiują sztukę wojenną czerpią wiedzę od Carla von Clausevitz’a, wiedza o demokracji i politykach pochodzi od hrabiego Alexisa de Tocqueville'a…

„Stwierdzony jest fakt, że ludzie najbardziej wybitni są rzadko powoływani do pełnienia funkcji publicznych i należy uznać, że zaczęło tak się działać od chwili, gdy demokracji osiągnęła pełny rozwój.
Trudno uwierzyć, by głosowanie zniewolonych ludzi mogło kiedykolwiek powołać rząd liberalny, silny i mądry.
W demokracji mężowie stanu są biedni i chcą się dorobić.”

Nierówności głupcze!

Na ostatnim forum ekonomicznym w Davos jedynie 22 % uczestników stanowiły kobiety. Kobiety w Polsce są lepiej wykształcone bardziej zorganizowane i zaradne, ale to nad nimi jest tak gruby szklany sufit, że mniej zarabiają na równorzędnych stanowiskach, są zniechęcane przez pracodawców do posiadania już nie tylko dzieci, ale dziecka, a w wieku 45 lat ich kariera jest skutecznie wygaszana.

„Doktryna szoku”, która stała się udziałem polskiego społeczeństwa po 1989 roku, opisana przez kanadyjską pisarkę Naomi Klein sprawiła, że mieliśmy jedynie kilka lat (stąd ów szok) na procesy, przez które społeczeństwa zachodnie przechodziły przez dekady i które startowały z kapitałem pochodzącym z czerpania zysków z zamorskich kolonii. Dziś liberałowie mówią, że to nie prawda, ze wszystko schrzanili. Według nich gospodarka się im udała, jedynie parę rzeczy trzeba poprawić: przestrzeganie prawa, relacje z Kościołem, demokratyczną szkołę.

A jeśli jest tak świetnie to dlaczego bibliotekarka z 25 letnim stażem mieszkająca w centrum Warszawy ( zapewne mieszkanie po rodzicach) skarży się, że nowe buty kupuje dopiero wtedy, gdy te stare spadną jej z nóg, a drzwi od trzech lat zamyka na jeden zamek, bo na wymianę tego drugiego już jej nie stać. Platforma Obywatelska chce pójść do wyborów z hasłem: „ pierwsza płaca brutto równa netto”. Mieszkania w Polsce podrożały w ciągu dwóch lat o 20 %. Najwięcej mieszkań na własność mają w Europie kraje: Rumunia, Polska i Litwa, Najmniej: Szwajcaria i Niemcy – o obywatelach tych krajów nie da się powiedzieć, że są biedni, a wręcz przeciwnie.

Dziś po 30 latach widać, że model gospodarczy w Polsce sprzyja nierównościom, wzrosty w segmencie samochodów premium są dwucyfrowe rok do roku. W krajach o dużych nierównościach rośnie popyt nie tylko na ekskluzywne auta i apartamenty, ale również rośnie popyt na więzienia i szpitale psychiatryczne. W takich społeczeństwach dominuje klasa ludowa obejmująca 50 % społeczeństwa, która ciężko pracując nie może albo pozwolić sobie na nic poza opłatami i żywnością, albo część z pracowników ma tzw. bieda pracę. Widzowie telewizji porównują to, co mają do tego, co mają bohaterowie ich seriali. To porównanie nie wypada korzystnie.

Być może gdyby zarobki w Polsce były jawne, a od każdych kolejnych zarobionych 100 tys. PLN trzeba byłoby zapłacić 70 % podatku nie dochodziłoby do sytuacji, gdzie p. prezes bierze 130 tys. PLN , a jego outsourcingowa sprzątaczka 2600 brutto, a przynajmniej może ten pierwszy zacząłby jej mówić: „dzień dobry”?

Jacek Santorski w ramach zajęć Akademii Przywództwa nie raz i nie dwa przywołuje folwarczne stosunki pracy w polskich firmach, ten brak szacunku i umiarkowania, ten nierówny podział zysków – w myśl zasady – im ciężej pracujesz, tym mniej dostajesz ( śmieciarze, salowe, listonosze, administracja , nauczyciele, policja ….).

Tygodnik Powszechny prowadził akcję poświęconą mobbingowi w pracy. – Rafał Woś piszący o sytuacji pracowników w RP podsumował akcję m.in. taką opinią – Chcąc mieć społeczeństwo obywatelskie, najpierw trzeba sprawić, aby pracownicy poczuli się ludźmi, których nie odziera się z godności i których się nie wykorzystuje. Albo można też podążyć za apelem twórcy Appendixu, który kształcąc elity małych i/ lub rodzinnych firm wskazuje na konieczność odejścia od podziału na parobków i ekonomów.

**

To zapewne była nieudolna próba wskazania, że nie tylko hejt zapewniający ruch w sieci i idące za tym dochody z reklam doprowadziły do zbrodni w Gdańsku. Chciałbym, aby UE otworzyła w Polsce kanał informacyjny dostępny dla szerokiej rzeszy obywateli ( w jęz. polskim lub z napisami), bo wówczas będziemy mogli dotknąć tej Europy, którą dziś przykrywa nam krajowa „ bieżączka”.

Ale zgadzam się, że żeby 13 stycznia podróżować berlińskim metrem w zimowych kurtkach i majtkach/ slipkach/ bokserkach lub aby wyjść na studencką ( 100 i 70 tys. ludzi) antysmogową manifestację w tym samym Berlinie lub Brukseli trzeba być zdrowym i bogatym, a może też mieć szczęście. Trzeba ufać nieznajomym, szanować odmienność i mieć poczucie bezpiecznego i sprawnego państwa.