Korpo...

Korpo...

Mając do wyboru kino amerykańskie (USA) i kino francuskie zawsze wybieram to drugie i nie dlatego, że europejskie, że często pozbawione fajerwerków typu: „jak z pistoletu zestrzelić helikopter?”, ale głównie dlatego, że Francuzi starają się robić filmy o zwykłym życiu. A zwykłe życie często opiera się na schemacie – chcesz żyć wygodnie, żyj na kredyt, ale żebyś miał na kredyt to pracuj w korporacji. Dziś zatem proponuję przegląd filmowy o pracy w takim miejscu…

Wirtualny spacer po obrazach filmowych muszę jednak zacząć nie od propozycji kinematografii francuskiej, ale od kina amerykańskiego i to w dodatku filmu dokumentalnego pod tytułem: „Corporation” (https://www.youtube.com/watch?v=U-__gkMPX-g), który doskonale wyjaśnia genezę i rozwój korporacji międzynarodowych. W czołówce filmu znajduję nawet „Brand” eks –mojej:). Na ten film potrzeba poświęcić ponad 2 godziny, ale po jego obejrzeniu inaczej spojrzycie na wszelkiej maści „Mordory” i „super” firmy.

Aby jednak ten przegląd nie był oderwany od naszej rzeczywistości zaczynam od świetnego obrazu fabularnego: „Żądza bankiera”, który w przystępny sposób wyjaśni Wam nie tylko jak kupić bank za złotówkę, ale jak go kupić za jego własne pieniądze. Film ujawnia też inny mechanizm – jak zarabia prezes i akcjonariusze ogłaszając zwolnienia grupowe. Niewątpliwie w pamięci zostanie Wam również i ta scena - jak podkręcić menedżerów strasząc ich zwolnieniem?

W tym miejscu warto dostrzec i to, że przez trzy złote dekady kapitalizmu (skończyły się wraz z nadejściem epoki M. Thatcher i R. Reagana) korporacje trzymane w ryzach przez państwa dobrze wypełniały swoje zadanie poprawiając warunki życia robotników i tzw. klasy średniej. Później, wraz z otwarciem się gospodarek na neoliberalizm i widocznym poluzowaniem polityki fiskalnej (redukcja podatków dla najbogatszych z 90% do 30%), zmianą układu właścicielskiego w firmach – kiedy już nie właściciel, ale prezes i akcjonariusze rządzą, co w praktyce doskonale rozmywa odpowiedzialność, „odczłowiecza” proces zarządzania przedsiębiorstwami i popycha firmy w kierunku ciągłej presji na zysk, cięcie kosztów i szybką stopę zwrotu - Korporacje zaczęły rządzić światem i to nie tylko tym biznesowym.

Kolejny film wart Waszej uwagi w mroźny wieczór to: „ Mama się myli” – tu francuski reżyser bierze pod lupę dużą firmę ubezpieczeniową obnażając mechanizm spod znaku - "Jak poprawić zyskowność nie wypłacając ludziom należnych odszkodowań?". Przy okazji widać, że te wszystkie kodeksy etyczne, którymi tapetuje się ściany biurowców i wiesza na stronach internetowych nie mają żadnych szans obrony w starciu z chciwością decydentów na najwyższych szczeblach korporacyjnej hierarchii, którzy to często decydują również o …życiu podwładnych. Gdyby tak nie było, przemysł farmaceutyczny odnotowywałby o wiele mniejsze dochody … - „Córeczko, mama co wieczór bierze magiczną tabletkę, aby się jakoś trzymać. Myślałam, że po samobójstwie doktora coś się zmieni i to się skończy, ale nie…” - to fragment monologu z tego filmu, a psychiatrzy mieliby na pewno mniejsze wzięcie.

To teraz może wrócimy do USA i film: „ Głowa rodziny” ( The family man) –Tu również przez kilkadziesiąt minut możemy obserwować wzlot i upadek ( ten trwa jednak o wiele dłużej) średniej klasy „premium”. W pamięci powinien zostać Wam obrazek z poranka na tarasie, gdzie wice - prezes zauważa z uśmiechem: „ O… dziś obudziłem się o pół miliona dolarów bogatszy” - po zerknięciu na wyniki giełdowe. Potem jest jednak tylko gorzej, a w tzw. międzyczasie możecie zapoznać się z technologią budowy amerykańskich domów, koniec filmu ( jak to w USA) jest jednak optymistyczny i odbiega od losów bohaterów pisarza G. Saundersa (nagroda Bookera za „Lincoln w Bardo”), którzy zwykli mawiać: „Bylim na dnie i niżej spadlim”.

Teraz pora na koprodukcję belgijsko-francusko-włoską i obsypany nominacjami do Oscara film pt.: „Dwa dni, jedna noc”. Bohaterka filmu wygrywa jedynie moralnie, ale godzi się z porażką, bo przecież każdy chce żyć, ma rodzinę, kredyt, długi do spłacenia i wszystko na co zwykle może sobie pozwolić to jedynie stukniecie obcasami i … „ tak p. prezesie, tak p. dyrektorze, oczywiście, już, natychmiast…”.

I na koniec tytułowy obraz: „Korpo”* – To kopalnia wiedzy o tym jak zwolnić pracownika, nie zwalniając. To schemat kolejności „dziobania” i ceny jaką przychodzi płacić za tzw. wygodne życie. Bohaterką filmu jest "HR-killerka" ( HR to zwykle poza "Komunikacją" najprzyjemniejszy dział w każdym korpo), której pomaga wyjść z korporacyjnej matni inspektorka nadzoru budowlanego. To, co jest w stanie ta kobieta zrobić z inwestycją budowlaną, pokazuje w innym świetle chociażby obecny protest żółtych kamizelek w Paryżu.

Dobrze powie ktoś, a polskie kino, czy gorsze? Nie gorsze, ale „Człowiek z żelaza”, czy „Robotnicy 80” to nie są filmy, o które upominają się polscy telewidzowie. W Polsce daje się słyszeć chichot historii – Oto w kraju, w którym 10 mln. ludzi należało do NSZZ Solidarność, uzwiązkowienie jest jednym z najniższych w Europie, a jedyną wielką manifestacją społeczeństwa staje się listopadowy marsz z racami. Prawnuk H. Sienkiewicza - Bartłomiej Sienkiewicz w swojej książce „Państwo teoretyczne” pisze o „zdziczałych” stosunkach pracowniczych i folwarcznym zarządzaniu. I chociaż w mojej eks-korporacji funkcjonuje aż 9 związków, to żaden z nich nie bierze w obronę „białych kołnierzyków”, bo te mają ...„wyżywić się same”.

Gdzie szukać polecane filmy? W sieci i na nc+go…

**

*Pod takim tytułem jest dostępny film ze zdjęcia na platformie nc+