X,Y,Z…

X,Y,Z…

Na początek dowcip sytuacyjny - Oto młody mężczyzna ( 30 +) dzwoni do swoje matki…
- Część mamo, właśnie wychodzę z pracy, czy mam coś kupić ?
Odpowiedź matki…
- Kup sobie mieszkanie.
Jak do tego doszło, że (w zależności od źródeł) od 46 do 54 procent młodych ludzi w Polsce ( do 35 roku życia) cały czas mieszka z rodzicami i za wszelką cenę stara się unikać odpowiedzialności za swoje, już dorosłe, życie?

X…
Próbę odpowiedzi na wyżej postawione pytanie muszę jednak zacząć od siebie, czyli pokolenia X. Generalnie, jako pokolenie urodzone w latach 60 i 70 –tych nie możemy uznać dzieciństwa i młodości za czas stracony i jakoś specjalnie dla nas przykry. Większość załapała się na epokę E. Gierka i co najwyżej w latach osiemdziesiątych przyszło nam kosztować wyrobów czekoladopodobnych i oglądać półki pełne octu, a to wystarczyło jednak, aby swoim pociechom wszystko maksymalnie ułatwiać i o ile to możliwe dać/ kupić to, o czym w socjalizmie sami mogliśmy jedynie pomarzyć. Patrząc jednak z dystansem na ostatnie trzy dekady ub. wieku grzechem byłoby pisanie życiu reklamacji.

Co prawda nasz start w dorosłe życie przypadał na końcówkę poprzedniego systemu ( praktyki uczelniane były płatne i organizowane przez uczelnie, pracy szukało się góra - 2 tygodnie) lub na początek transformacji ustrojowo-gospodarczej, gdzie jako taka znajomość jez. ang. już pozwalała na wpisanie się w obrazek: „ fura, komóra i skóra”. Z upływem czasu Iksy stawały coraz pewniej na nogi – duża ulga budowlana (odpis od dochodu), potem mała ulga budowlana (odpis od podatku), a następnie wstąpienie do UE pozwalało nam się budować i motoryzować. W tym czasie ogłoszono śmierć kasety magnetofonowej i faksu.

Na scenę zaczęły wkraczać nowe technologie, w tym internet i GPS, ławy dostęp do pieniądza ( już nie książeczki czekowe, ale bankomaty) i kredytu ( hipoteka i karty) sprawiały, że Iksom wydawało się, że może być już tylko lepiej. Tej opinii nie zaszkodziło schładzanie gospodarki na początku XXI wieku. Dopiero upadek Lehman Brothers i to, co zaczęło się dziać zaraz potem wprowadziło nas w przygnębienie. Czas płynie jednak szybko – większość Iksów starała się jednak żyć „po bożemu” – małżeństwo ( wiele z nich już się rozpadło), mieszkanie na kredyt, dziecko lub dzieci (nie więcej jednak niż dwoje), zamiana mieszkania w wielkiej płycie na dom pod miastem…

Y…
„ Małe dzieci nie pozwalają spać, duże dzieci nie pozwalają żyć” - Iksy wychowując Igreki starały się tego scenariusza uniknąć, stąd już najmłodszych lat Igreki oglądały świat za szyby samochodu. Pogoń za lepszym jutrem wymagała ciągłej dyspozycyjności i mobilności Iksów, aby poprzez zajęcia dodatkowe młody Igrek mógł sprostać wymaganiom przyszłości, która za sprawą postępującej globalizacji miała się jawić jako pasmo sukcesów - nie koniecznie dla wszystkich. Dzieciństwo i młodość Igreków cechowała nieustanna opiekuńczość Iksów, bo przecież świat był i jest coraz mniej przyjazny, i bezpieczny.

Igrekom nie było dane włóczyć się po ulicach ( tak tam niebezpiecznie), spotykać się w ogródkach jordanowskich ( tak daleko i nie będę mógł być tam z tobą). Każdy z Igreków mieszkających w domu z ogródkiem miał swój jordanowski ogródek ze zjeżdżalnią i trampoliną. A świat pędził coraz szybciej. Kto dziś jeszcze pamięta portal Nk, komunikator Gadu-gadu? To Facebook i smartfony ostatecznie przyczyniły się do zamknięcia pewnej epoki w dziejach młodych Europejczyków i Amerykanów – Włosi przestali marzyć, aby w końcu po skończeniu 16 lat dostać skuter, młodzi Amerykanie przestali robić prawo jazdy, a przynajmniej nie tak powszechnie, jak robiło pokolenie Iksów. Powszechne stało się za to określenie : „ wszyscy są w kontakcie, tylko nikt ze sobą nie gada ( tj. nie spotyka się – bo przecież gada się za pomocą klawiatury)”.

X…
Iksy starały się jak mogły, aby igreki dobrze przygotować do wyścigu o lepszą pracę i lepsze życie. Do tej pory tak rzeczywiście było – każde następne pokolenie żyło dłużej, zdrowiej i dostatniej. Ta tendencja nie była w stanie utrzymać się za sprawą postępującej globalizacji, neoliberalizmu w gospodarce i ciągłego parcia na obniżkę kosztów, i wzrostu dywidendy.

To prawda, że wydatki na żywność stawały się coraz niższe, ale jednocześnie zaczął się pogarszać dostęp do publicznej służby zdrowia ( Iksy m.in. jeszcze korzystały z gabinetów stomatologicznych w szkołach), poszybowały w górę czynsze i wzrosły opłaty za kształcenie. Iksy wierząc, że tylko edukacja ma sens (tak, jak wcześniej uwierzyły w palmy na emeryturze) starały się, aby Igrekom niczego nie brakowało i na każdym kroku rozwijały przed nimi czerwony dywan.

Na Zachodzie ogłoszono w latach 90-tych śmierć muzyki – za sprawą coraz większych problemów z pracą i szybujących w górę czynszów, młodzi ludzie - średnio wykształceni, nie mogli już pozwolić sobie na mieszkania w centrach miast i ambitne odkrywanie nowych stylów muzycznych. Odtąd gwiazdy muzyki pop pojawiały się i znikały - góra po trzech sezonach.

Y…
Igreki miały zawsze planowane wakacje – o ile było to tylko możliwe były to wczasy zagraniczne lub krajowe - i zawsze z rodzicami. Kolonie, obozy , organizacje zrzeszające młodych ludzi i wspólne spędzanie czasu – takie wspomnienia mają Iksy, Igreki już nie. A jeśli już pobyt na zielonej szkole, to tylko w pensjonacie, w pokojach maksymalnie trzy osobowych, z łazienką i telewizorem. – Iksy pamiętają kolonijne szkolne klasy z piętrowymi łózkami i skromnymi toaletami, przeciekające namioty i chleb ze słonym, darowanym pomarańczowym serem.

Ta opiekuńczość Iksów potrafiła być męcząca dla Igreków, ale przecież nie na tyle, aby trzeba było się buntować. Po stronie „ma” były: telefon (i opłacany abonament), komputer, kieszonkowe, a z upływem czasu nawet auto ( przeglądy, naprawy i pełen bak - po stronie Iksa). – Nawet jeśli zarówno rodzice, jak dzieci widziały absurdalność posiadania kolejnego auta, to jednak rynek pracy dyktował reguły, bo po stronie „winien” należało wpisać w CV: „czynne prawo jazdy kat. B”.

A czas płynął jakby jeszcze szybciej – transformacja gospodarcza i globalizacja zaczęły za sprawą „pustynnienia” regionów zasobnych dotąd w pracę, prowadzić do niespotykanej wcześniej migracji tzw. zasobów ludzkich. Igreki przenoszące się do dużych ośrodków miejskich na „studia” wiedziały jedno - to musi być bilet w jedną stronę.

„Prowincjonalne” Iksy, cały czas jeszcze w dobrej kondycji zdrowotnej, błogosławiły swoim pociechom i wspierały je w dążeniu ku życiu i karierze w wielkim mieście. Ośrodki miejskie przyciągające młodych ludzi wydziały tylko korzyści - kwitł rynek najmu (akademik to w sumie relikt przeszłości, tak jak gabinet stomatologiczny w podstawówce i dostępny tylko nielicznym). Rosła sprzedaż FMCG, obuwia, odzieży, zapełniały się wieczorami bary i restauracje.

Przed Igrekami - migrantami nikt nie rozkładał wcześniej czerwonego dywanu. Nauczone punktualności – bo przecież ani pociąg, ani autobus nie czeka, pozytywnie wyróżniały się na tle ( co tu dużo mówić) rozlazłych miejskich Igreków, których spora część zamknęła się w kokonie wirtualnego świata. Optymalizując koszty wynajmu mieszkań, przyjezdne Igreki, mogły z powodzeniem konkurować z „lokalsami” stawka godzinową.

Te bardziej ambitne, wielkomiejskie Igreki postanowiły jeszcze wykonać ucieczkę do przodu, wyciskając z okresu studiów, ile tylko się da: staże w trakcie wakacji oraz Erasmus i US Camp w trakcie semestrów.

X&Y…
Iksy już nie wierzą ani w palmy na emeryturze, ani w to, że pracą na etacie (i tak przecież niedostępnym dla wielu Iksów i Igreków) można zapewnić sobie spokojne i dostanie życie, a swoim pociechom dobry start w dojrzałość. Współczesny świat sytej Europy coraz bardziej przypomina powrót do przeszłości.

– Powrót do stosunków społecznych i ekonomicznych panujących w XIX wieku, gdzie stanowisko, pozycję, majątek można było jedynie odziedziczyć, „wżenić” się ( jednak nie na zasadzie mezaliansu, ale – ja daję nazwisko (np. arystokratyczne), a ty dajesz pieniądze ( ew. twoi rodzice nas utrzymują) - osobiście znam taki przypadek, lub zaryzykować własny biznes i odnieść sukces (większość biznesów jednak upada).

NBP podał wynik badań – majątek „pracującego na swoim” jest trzykrotnie wyższy niż majątek etatowca. Owszem, można zostać jeszcze wziętym menedżerem na kontrakcie, ale te stołki zostały już zajęte przez Iksy, które dzięki siłowniom i dietom jeszcze długo nie pozwolą się wysadzić z „biznesowych siodeł” Igrekom.

Y…
Igreki nie chcą jak ich rodzice żyć tylko po to, aby spłacać kredyty. Nie chcą żyć ze świadomością, że góra trzy raty niespłaconej hipoteki będzie ich dzielić od ubóstwa. Igreki nie wierzą w rynek pracownika, bo jak się szybko okazuje dotyczy on budownictwa, przetwórstwa rolno-spożywczego i niektórych usług – a więc tych branż , gdzie pracuje się ciężko i za niewielkie pieniądze.

„Edukacja biletem do dobrej przyszłości” – dla wielu z nich to tylko slogan.
Prezes Robert Bosch Polska p. Krystyna Boczkowska już od kilku lat przekonuje, że edukacja w Polsce ma się nijak do potrzeb rynku, odsyła do wzorców niemieckich, szwajcarskich i austriackich, podkreślając jednak bardzo dużą aktywność tamtejszych przedsiębiorców w kreowaniu polityki szkolnictwa zawodowego.

Igreki doskonale zdają sobie sprawę, że taki kraj jak Polska nie jest w stanie zaabsorbować tak wielu absolwentów wyższych uczelni zapewniając im atrakcyjne warunki pracy i płacy. Wspomniana wyżej jedna z najlepszych menedżerek w naszym kraju podaje liczbę : 11 miesięcy to okres poszukiwania przez absolwenta pierwszej, coś wartej pracy ( vs. dwa tygodnie w 1988 roku – j.).

Owszem ci, którzy zdążyli uciec do przodu mają jeszcze szanse, pozostali szybciej podpiszą się pod hasłem : „ do diabła z robotą, co odbiera życie”. Coraz bardziej zapadają się w sobie i w swoim wirtualnym świecie gier komputerowych, gron „przyjaciół” i znajomych liczonych w dziesiątki, a nawet setki. Chociaż w świecie realnym liczby pozostają niezmienne – poza rodziną (jeśli masz dobre relacje), możesz liczyć na kilka osób ( raczej 5 niż 10).

Y & X…
Oczywiście trzeba było dorobić ideologię do wiecznych, bezpłatnych staży, umów na czas określony, „wolnego strzelectwa” i takich tam dyrdymałów – bo Igreki „chcą” być niezależne, pracować elastycznie, zdalnie i w czasie dla siebie dogodnym tak, aby móc się realizować. I kto to wymyślił? Oczywiście Iksy, które okupując kierownicze stołki nie potrafią zrozumieć dlaczego Igrek o 16 lub 17 „daje na buty” lub zaznacza, że siedzenie po godzinach nie wchodzi w grę, bo to koliduje z jogą.

Igreki chcą nie tylko żyć bez pętli kredytowej, mieć etat i normalne godziny pracy, ale też w końcu się usamodzielnić, a jeżeli to jest niemożliwe, to sytuacja musi przypominać tę ze stolicy Litwy w… 1989 roku. – Ten obraz to pełne restauracje i kolejki na postojach taksówek.

Na pytanie ( w 1989) , czy tak dobrze zarabiają? Litwini odpowiadali, że wręcz przeciwnie – starcza im na knajpy i taksówki właśnie. A w Warszawie AD 2018 sytuacja wygląda podobnie – przecież mieszkając z mamą mogę ograniczyć koszty stałe, ale przecież w soboty nie będę z nią siedział przed telewizorem…

W przypadku Igreków – tych starszych, którzy załapali się jeszcze na stabilizację zawodową i majątkową (są przecież tacy – pozostałe 40 %) dochodzi do kuriozalnych nieraz sytuacji – para ( nieformalna) dysponująca kilkoma nieruchomościami, dwójką dzieci ( już Zetów) czerpie całymi garściami z ulg oferowanych przez państwo samotnym rodzicom, wychowaniem obarcza rodziców partnera, który ponadto wozi brudną bieliznę do matki, aby ta go opierała.

Z…
W rzeczy samej, jeśli 50 procent Igreków nie chce lub nie może dorosnąć ( zdecydowanie to drugie), to i Zetów będzie proporcjonalnie mniej. A te, którym przyszło się urodzić, dostać do przedszkola i przygotowywać do podstawówki swoich dziadków (tzw. odwrócona reforma) rosną z twarzami ogorzałymi od ekranów tabletów i telefonów. Co ciekawe, inaczej rzecz się ma z dziećmi menedżerów z Doliny Krzemowej, którzy żyjąc z nowych technologii, jak tylko mogą, trzymają swoje pociechy z dala od ekranów elektronicznych gadżetów.

Oni już wiedzą, że wirtualny świat to świat „samotności razem”, depresji, agresji i przemocy słownej, że to świat „życia na niby”, pozorów i udawanego sukcesu, a takiego świata nikt „normalny” nie może chcieć dla swoich dzieci.

Igreki się nie buntowały, poza arabską rewolucją, innej rewolucji nie było. Być może dlatego, że wielcy tego świata będą chcieli teraz kolejnemu pokoleniu tj. Zetom, zaproponować sprawdzoną metodę spokoju społecznego, wypróbowaną na ich rodzicach – śmieciowe i tanie jedzenie, gry komputerowe oraz dostęp do miękkich narkotyków.

Może jednak Igreki się przebudzą i świat za sprawą ich przebudzenia będzie musiał dokonać korekty…oby!
…wówczas i Zetom będzie się żyło lepiej.