Spotkania z kulturą wysoką…

Spotkania z kulturą wysoką…

Pomysłodawcy wolnych niedziel od handlu mają nadzieję, że zamknięte sklepy wpłyną na rozwój naszej duchowości. Przed nami kolejna taka niedziela – ja testowałem tę pierwszą. Wyruszyłem z przedmieść ok. 11.10 (nie lubię tłoku) i na Wale M. widać było różnicę w natężeniu ruchu. Ok. godz. 11.30 dotarłem w okolice Muzeum Narodowego i…

Jakież było moje zdziwienie, że w Alejach Jerozolimskich nie czekało na mnie ani jedno wolne miejsce parkingowe. Podobnie było na Brackiej, Placu Powstańców Warszawy, a tym samym jeszcze gorzej było na przebudowanej Świętokrzyskiej i został mi jedynie …Okólnik. Tu się nie zawiodłem – były aż …trzy miejsca. Gdybyście jednak chcieli zaryzykować to próbujcie pod samym Narodowym ( a nie naprzeciwko) . Mnie chodzenie nie męczy, więc idąc skarpą szybko dotarliśmy do miejsca docelowego. Ten opis chyba dobrze koresponduje z „Moim miastem…”:).

Bilety zdecydowaliśmy się kupić na miejscu ( do 10 minut stania, ale gdy wychodziliśmy z muzeum było gorzej) - chodziło nam głównie o wystawę, która mimo, że jest czasowa, jest nazwana Galerią Wzornictwa Przemysłowego. W cenie biletu ( 20 PLN) można jednak zobaczyć nie tylko nasze wzornictwo na przestrzeni ostatnich 100 lat (i nie ma się czego wstydzić), ale również i inne ekspozycje, poza wystawami czasowymi - jak na przykład: „Paderewski”.

Wizyty nie należy odkładać – wystawa naszych dokonań w dziedzinie sztuki użytkowej zamyka się z końcem marca.

Jeżeli się zdecydujecie na takie spędzenie południa w wolną niedzielę, to warto zaraz po przekroczeniu progu ekspozycji sięgnąć po katalog (eksponaty są jedynie opatrzone numerami). Starsi rozpoznają bez trudu serwisy kawowe, popielniczki, gramofon Bambino, czy telewizor Vela. Trochę młodsi raz jeszcze wrócą do swojego marzenia – odbiornika stereo Radmor.

Po wzornictwie i malarstwie klasycznym oraz nowoczesnym polskich malarzy warto zaryzykować wizytę w pijalni czekolady Wedla – To był mój …debiut.
Jak wypadło porównanie z Madrytem? Ceny identyczne. Zdecydowanie tu klasyczna czekolada gorzka ( w Madrycie niepijalna), ale już nie: klasyczna mleczna, deserowa czy biała ( konsystencja kakao). Obsługa dość opieszała i długo trzeba było czekać na przyjęcie zamówienia (potem już było lepiej), meble wysłużone i mające swój najlepszy czas za sobą, ale mimo wszystko warto było, chociaż więcej plusów daję Hiszpanom:).

Koniecznie uwzględnijcie w swoim terminarzu wizytę w muzeum POLIN, ale tu rekomenduję zwiedzanie z przewodnikiem. Samodzielne zwiedzanie „od deski do deski” zajmie ponad… 30 dni.

I na koniec propozycja na wieczór – Centrum Nauki Kopernik – Planetarium i spektakl laserowy „ Dark Side of the Moon” - Oczywiście z muzyką Pink Floyd.
*
Zdjęcie – jeden z eksponatów Galerii Wzornictwa Przemysłowego …”Seksbomby”:)