Wielki Tydzień...

Wielki Tydzień...

Malowidło –„ Judasz odbiera swoje 30 srebrników”.

- Zdaniem znawców niewiele można było za nie kupić – Ot, dobre sandały, albo 5 kg mięsa wieprzowego. Dziś byłoby to 10 -12 tysięcy złotych. Nie tak wiele, aby zmienić swoje życie, ale przecież za mniejsze pieniądze ludzie byli i są mordowani, czy sprzedawani. Pamiętacie zapewne historię piekarza, któremu Nauczyciel nacisnął na biznesowy odcisk...

*
Ks. J. Tischner w opublikowanym, w ostatnim numerze Tygodnika Powszechnego, odnalezionym kazaniu z okresu Wielkiego Tygodnia wskazał trzy grupy wołających "na krzyż z Nim": miłujących spokój i swobodę robienia biznesu, głęboko religijnych i zawiedzionych nieuzdrowionych od wszelkich ułomności (szczegóły w TP)...

Od Niedzieli Palmowej widać wyraźnie ożywienie religijne. Nie jest ono zbyt długotrwałe, chociaż ma swoją dynamikę: palemka, pokłon Krzyżowi św., święconka (i spowiedź tzw. hurtowa) i dla prawdziwych ortodoksów – Rezurekcja ( tym razem po zmianie czasu, co dodatkowo wpływa na morale spieszących zobaczyć pusty grób Pański). Oczywiście, trochę przejaskrawiłem...

Post 40 dniowy dobiega końca, a czy był ten okres postem i czy rzeczywiście był to post wielki? A czym w ogóle jest czas 40 –dniowego postu? To suma trzech składników: modlitwy, umartwienia ( tj. postu od...) i jałmużny, czyli wsparcia ubogich lub potrzebujących - materialnie lub duchowo, jeśli w grę wchodzi jedynie konieczność udzielenia np. dobrej rady.

- „Nie modliłem się rano i wieczorem” – ile razy w tym roku usłyszy to ksiądz w konfesjonale, w tym szczególnym czasie? A macie może psa? Jeśli nie, to sobie sprawcie i już będziecie mieli okazję się dwa razy dziennie modlić. To nic, że w czasie spaceru. W końcu pielgrzymka to też w dużej mierze modlitwa nóg. A na koniec wątku o modlitwie może jeszcze okruch Drogi Krzyżowej (świadomie wybrałem, bo tu jestem zgodny z ‘Kaczką”)

stacja IV

Jakby na to nie spojrzeć – ostatnie 6 tygodni upłynęło mi pod znakiem „ Miłosierdzie to imię Boga” drogiego Franciszka i właśnie ks. Jana Kaczkowskiego, którego księga życia jeszcze się nie wypełniła, co odczytuję, jako specjalną łaskę od Boga dla wątpiących, poszukujących, uduchowionych i tradycjonalistów. Jego książka o życiu na pełnej petardzie została książką roku 2015 - być może również dzięki takim przemyśleniom...

konferencja

I na koniec jeszcze o kasie, wszak od niej zacząłem.
Nie ukrywam - miałem pewien problem, bo oto katolicki Ramadan zbliża się do końca, a ja, jak dotąd, nie wykonałem żadnego...przelewu. Owszem, będąc przymuszanym przez SOS Wioski Dziecięce ( akcja wsparcia na BN, zamiast na Szlachetną paczkę) miałem się już złamać, ale ostatecznie w poprzedni sobotni wieczór wsparłem żebraka pod kościołem. Oficjalnie zbiera na lekarstwa i nie ma powodu, abym w to nie wierzył, bo jest migrantem. Ponadto uznałem, że sytuacja jest poważna, jeśli zdecydował się prosić o wsparcie w tak „niemedialnym” czasie, bo zwykle widywałem go w niedziele (chociaż z przerwami). Nie chcę tu mówić o głosie z nieba - „daj jemu”, ale odruchowo stwierdziłem, że jeśli ma to być wsparcie i to „wielkie”, to 10, czy 20 złotych nie wystarczy:). Jakaż była mina tego człowieka i jakże mi było... przyjemnie, bo więcej radości jest z dawania, niż brania. Wychodząc z kościoła widziałem już nie na zewnątrz, ale wewnątrz świątyni, tego „ekskluzywnego” potrzebującego.:).

Dobrego Wiekiego Tygodnia!