I kto tu jest dziki? /cz.2/

I kto tu jest dziki? /cz.2/

A jednak jesteście niepoprawni. A jeśli z jednej strony chciwość, a z drugiej lenistwo przesłaniają wam naturę, to już pora abyśmy się poznali lepiej – bo i wy, i my składamy się na ekosystem tej ziemi. Niektórym zapewne marzy się, aby nas wyciąć w pień, ale przypomnę, że to już próbowaliście zrobić w pierwszych dekadach ub. wieku, ale w porę żeście zmądrzeli. Dziś pora na powtórne otrzeźwienie...

*
Dzik = szkodnik – to opinia większości z was, a to nie jest prawda - Jak wspomniałem wspólnie tworzymy ekosystem i łańcuch organizmów żywych. Jeśli my jesteśmy szkodnikami to, kim wy jesteście? Samoloty latające nad naszymi łbami, hotele z wczasami „all”, martwe jeziora ( świetnie pływamy), smog - to nie nasza, ale wasza zasługa. Naszą rolą w lesie jest utrzymać ten las w... dobrej kondycji. Spulchniamy glebę szukając dżdżownic, owadów, gryzoni. Węch to nasz podstawowy zmysł, słuch nas czasem zawodzi, ale jak ma być inaczej, gdy w pogoni za nowymi podnietami ryczycie i rozjeżdżacie nasz dom na tych motorach i quadach? Zdobywamy pokarm głównie przekopując ziemię swym wrażliwym, wydłużonym ryjem (gwizdem). Z braku laku zjemy również padlinę i chore ptaki, co stanowi działanie prewencyjne przed rozprzestrzenianiem się chorób. A jeśli chodzi o kukurydzę – tu w gruncie rzeczy sprzątamy po jeleniach, które potrafią na kukurydzianym polu zrobić prawdziwe barbecue.

Na wstępie padły słowa: lenistwo i chciwość – pora na ich rozwinięcie. Jeszcze trzydzieści lat temu ziemniaczków, buraczków i marchewki starczało i dla was, i dla nas. Praca w polu nie była wam obca, dzisiaj tylko ugory, perz i czekanie na dopłaty z UE, to czy to dziwne, że jeśli już gdzieś komuś się chciało (bo przecież, nie żeby się opłacało) coś posadzić, czy zasiać to my musimy zdążyć przed wami to zebrać? Chciwość popycha was coraz głębiej w nasze żerowiska. Byliście ( pewnie nawet nie macie pojęcia) na ulicy Niecodziennej w A.? To poderwijcie się sprzed zielonych tv ( sport, bo nic tam więcej nie ma do oglądania) i zobaczcie – W szczerym polu, na naszej ziemi...- Jak tak dalej pójdzie, to nie nowe rondo, ale wiadukty będą wam potrzebne, abyście się nie pozabijali na tych waszych drogo-ulicach.

Teraz o tym, co lubicie ( poza pieniędzmi) i wokół czego kręci się wasz świat, czyli o seksie. U nas nazywa się to huczką i dopóki nie spapraliście klimatu kochaliśmy się od listopada do stycznia, teraz dzięki wam huczka trwa 365 dni w roku – czyli tak jak u... was, prawda? Nie powiem – też nas ponosi i czasami musimy się trochę poobijać z innymi odyńcami, aby móc przekazać swoje geny upatrzonej loszce. Ciąża to 16-20 tygodni ( też zdarzają się wcześniaki), a liczba maluchów rośnie z ilością ciąż i wiekiem naszych dam ( chetnie skorzystamy z programu 500+). Podobnie jak wy tworzymy rodziny, które nazywacie u nas watahami, a są to rodziny patchworkowe, czyli znów jest podobieństwo między nami:), Na czas połogu prośna locha organizuje sobie tzw. ciotki – zwykle dwie lub trzy nieprośne ( w tym czasie) inne baby – to one pilnują barłogu, kiedy na świat przychodzą „pasiaki”. My, odyńce poza tym, ze lubimy „tę robotę” do spraw wychowania się nie mieszamy – baby z dzieciakami żyją w grupach po ca’ 20 sztuk i gdy te paski na grzbietach młodych znikają, matki mówią im: „ wypad z baru”( – prawie jak w USA) i dzieciaki zaczynają poznawać świat, więc i wasze Biedronkl, Lidle, też.

Bywa, ze nie mamy wyjścia i musimy wejść w wasze osiedla ( w nocy przemierzamy 30 – 40 km) . Nie zawsze uda się coś wygrzebać ze śmietnika ( mówi się o nas „ wszystkożercy” i coś w tym jest), wtedy wchodzimy na podwórka – locha przy użyciu gwizda ( jednym uderzeniem) robi dziurę w marketowej siatce i „warchołki” już są na waszej posesji. Ziomala z pobliskiego Józefowa używa ryja do...podnoszenia skrzydłowej bramy, która gdy nie ma zabezpieczeń po prostu się kładzie i tyle.

Ja, nieobarczony obowiązkami rodzinnymi, chodzę samopas razem z „adiutantem”, którego zawsze puszczam przodem...Oj, kilku adiutantów już poległo od celnych strzałów waszych myśliwych, ale jeszcze więcej było przez nich poranionych, bo musicie rozróżniać myśliwego od łowczego. W skrócie jest tak – każdy łowczy to myśliwy, ale nie każdy myśliwy to łowczy. W detalu wygląda to tak: koło łowieckie ma 80 członków, którzy płacą regularnie składki, ale tylko dwudziestu z nich przykłada się do roboty – czyli prowadzi gospodarkę leśną, gdzie dopiero ostatnim działaniem jest położenie palca na tzw. cynglu. Reszta ma broń i terenówki na asfalt, i od czasu do czasu lubi się pokazać na polu, czy w lesie – nie są obeznani ze strzelnicą, w portkach pełno strachu, więc nas haratają ( a powinno być tak – jeden strzał i koniec). Ponadto nie pozwalają wam używać noktowizorów na strzelbach, więc z tych nerwów walicie nie patrząc – odyniec, locha czy pasiak?

A jak już o strzelance mowa. Kto tu jest dziki - pytam? Gdzie wasza etyka- na wschodzie wasz minister pozwala strzelać do loch i warchołków ...cały rok!!! Strzelać do matek i dzieci??? Sorry, nie jesteście lepsi od swoich dawnych wrogów!

I na koniec – czy powinniście się nas obawiać? Na pewno szanować – żyjemy do 40 lat, 320 kg. żywej wagi zdarza się wcale nie tak rzadko ( zgodnie z zasadą – im dalej na wschód, tym zwierzyna bardziej dorodna). Chcecie się ścigać? Dlaczego nie – kłus, galop lub skoki. Nie żeby od razu was poturbować, czasami wystarczy postraszyć. Tak modne opowieści o harakiri szablami i fajkami, to już wyższa konieczność – bardziej uważajcie na tętnice udowe. Pies nie ma większych szans – albo trzeba będzie go pozszywać, albo wystarczy chwycić za kark i już miska będzie stała pusta.

Możemy się umówić tak – tworzycie lobby, aby powołać łowczych miejskich ( z pewną ręka , funduszami i noktowizorem) , organizujecie po ulicach ściepę na warzywa dla nas ( mogą być nadgnite) i wystawiacie to na granicy lasu i waszego osiedla ( ale regularnie). W lesie zachowujecie się cicho ( dobrze jest odmawiać różaniec) i jakoś tam będziemy sobie żyli społem.

Koniec
*
Wasz dzik