Wielki Poniedziałek

Wielki Poniedziałek

Sytuacja w Polsce nie wygląda źle – ostatnie kilkanaście lat to spadek liczby wierzących – praktykujących kościoła Katolickiego oscylujący wokół 10 %. Mniejsza liczba wiernych, mimo wprowadzenia religii do szkół i mimo podpisanego i przestrzeganego konkordatu.
Co prawda również w naszym kraju daje się zauważyć mniej powołań - zwłaszcza do zakonów, ale nadal nie przypominamy Francji z opustoszałymi kościołami i parafiami liczącymi 40-ści lub więcej tysięcy wiernych i księżmi, których średni wiek to ok. 70 lat. I chociaż bilans w generalnym rozrachunku nadal wychodzi na plus, to…

*
Kościół w Polsce nie musi rywalizować z żadnym innym kościołem, jak ma to miejsce na przykład w Wielkiej Brytanii, gdzie po otwarciu granic dla siły roboczej z nowych państw UE, Polacy stali się czwartą grupą etniczną. To dzięki naszym rodakom zapełniają się tamtejsze kościoły i to dla nich ponownie wstawiono…konfesjonały.
Bo to właśnie po konfesjonałach poznamy, czy jest to „brytyjski”, czy „polski” kościół.
Angielscy katolicy podobnie jak anglikanie spowiadają się „powszechnie”.
Sardyńczyk ożeniony z Polką i mieszkający w Londynie w czasie ostatnich świąt wybrał się do kościoła, gdzie wszystkie nabożeństwa są odprawiane w języku ang. Sami wraz z żoną i dwójką dzieci mieszkają w Londynie od lat kilkunastu. Anka ( żona) od samego początku stawiała na asymilację i dlatego ich dzieci uczą się w angielskich szkołach, poznając język polski tylko na sobotnich zajęciach. Po powrocie ze świątecznej Mszy św. ( Boże Narodzenie’09) Mateo skarżył się, że co z tego, że był w „brytyjskim” kościele, jak i tak niewiele był wstanie zrozumieć – celebrans przybył z Gabonu i jego angielski był jakimś innym angielskim.
W katolickiej Polsce nie odczuwamy jeszcze deficytu kapłanów i nie do pomyślenia jest, aby konfesjonały zostały wyniesione z kościołów.
*
Oto pierwsza wawerska parafia– w tej parafii na stałe pracuje trzech księży. Dodatkowo w niedziele i święta przychodzi jeszcze jeden lub dwóch, można powiedzieć, że wielkość stanu osobowego pozwala, aby chociaż jeden z czterech konfesjonałów był „czynny”.
Wieczorna Eucharystia w zwykły dzień roboczy – pudło. Nikt nie spowiada.
Następnego dnia to samo – sytuacja staje się dramatyczna. Prosimy księdza oprawiającego tego wieczoru Mszę św., aby zechciał wyspowiadać jednego młodzieńca „na cito”.
- On niczym Szymon Cyrenejczyk przymuszony wspomina coś, że to nie jego dyżur, ale za chwilę przychodzi. Spowiedź trwa może 1 - 2 minuty.
- Przed tegorocznymi wielkopostnymi rekolekcjami wierni z tej parafii znają już obowiązującą regułę – spowiedź tylko podczas nabożeństw.
Zdarzają się i takie sytuacje jak w parafii nr 2 ( również w Wawrze), gdzie przy ołtarzu stoi 3 księży ( trzy różne intencje), a w konfesjonale nie ma nikogo.
Parafia nr 3 - na czas rekolekcji zostaje jednak zaproszonych 4-ch księży, którzy mają bez mała spędzić cały dzień w polowych konfesjonałach. Ostatnie wieczorne nabożeństwo – część wiernych, którzy nie chcąc się spowiadać czując na plecach oddech innych „petentów” przy wtórze dźwięków organów i podczas nauki rekolekcyjnej, która powinna otworzyć ich serca przybywają do kościoła już na 40 – 30 minut przed wieczorną Eucharystią licząc, że owi księża ( lub może, chociaż jeden) już tam na nich czekają. Nic bardziej mylnego – wszyscy pojawiają się o godz. 18.00. Zaczyna się Msza św., a w kościele rozpoczyna się wędrówka ludów i formowanie kolejek przed „otwartymi” dopiero, co konfesjonałami.
*
Spowiedź jest najtrudniejszym z sakramentów i bardzo osobistym dla zwykłego śmiertelnika.
Sam konfesjonał, jako mebel powinien zapewniać kapłanowi i spowiadającemu się maksimum komfortu – a to oznacza, że nie powinno się na tych „meblach” oszczędzać.
Prawdopodobnie przystępowanie do sakramentu pojednania nie stwarza trudności tylko ludziom świętym i tym, którzy na jednym niemal oddechu są wstanie wyrzucić z siebie zawartość „śmietnika” serca – „dużo…, mało razy… i czasami…, więcej nie pamiętam, za wszystko…” Stąd też pytanie, czy przy takiej organizacji jak w parafiach 1, 2, 3 chodzi o udział w Mszy św., rekolekcjach i spowiedzi, czy też może ma to być, „3 w 1”?
Jeśli najważniejsza jest tu spowiedź, do której każdy katolik w okresie wielkanocnym jest zobligowany, to może nie warto zapraszać rekolekcjonistów, tylko puścić nastrojową muzykę i zorganizować świętą godzinę spowiedzi bez Mszy św.?
Jeśli jest jednak inaczej – nie mając możności zapewnienia „czynnych” konfesjonałów w dni robocze, przed nabożeństwami i rekolekcjami to może już pora na spowiedź powszechną jak w kościele „brytyjskim”?
*
Osobną kwestią pozostaje nasz – katolików z krwi i kości stosunek do naszej wiary i przez to do spowiedzi? Ciekawe ile osób czytających „połowinki” z racji III niedzieli Wielkiego Postu wyłuskało z tekstu, że modlitwa, post i jałmużna to nie cnoty ( były w „”), ale trzy najważniejsze dobre uczynki?
Ciekawe ile osób poza tegorocznymi „bierzmowanymi” i starszym pokoleniem odczytała zwisające na banerze w aleksandrowskim kościele zmartwienia Pana Boga, jako grzechy główne. Może gdybyśmy częściej zaglądali do katechizmu lub książeczki do nabożeństwa byłoby nam łatwiej rozszyfrować stan swojej duchowości?
Świat nie stoi w miejscu, już teraz możecie...posłuchać rekolekcji, naprawdę warto:-).
*
http://www.da.sluzew.dominikanie.pl/mp3-rek.php

*
Na modlitwie nie trzeba być gadatliwym, czasem wystarczy powiedzieć:
„Boże, spieprzyłem ”, albo zawołać z głębokości serca…
*
psalm130
*
Syn marnotrawny powinien mieć jednak wybór – Jeśli nie ma zgody na spowiedź powszechną to powinna być możliwość spowiedzi „przed”, a nie tylko w trakcie nabożeństw.
**
Zdjęcie: ( ulubiony stary mistrz) – Rembrandt van Rijn i „Powrót Syna marnotrawnego”, czyli o konflikcie pokoleń :-)